W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech pokój i łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa będą z wami wszystkimi.
Panie, zmiłuj się nad nami. Chryste, zmiłuj się nad nami. Panie, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie ten moment, gdy wczesnym rankiem, jeszcze zanim dom w pełni się rozbudzi, wchodzicie do pokoju i widzicie na biurku otwarty laptop, a obok niego, jakby od niechcenia, leży model samolotu? To nie są tylko przedmioty. To są ślady czyjejś pasji, dowody na to, że ktoś tu był, że ktoś marzył, że ktoś budował swój własny, fascynujący świat. Dla nas, patrzących na życie Benjamina, te drobne znaki – kod napisany w GitHubie, plany 'Con Chim Airlines', te wszystkie techniczne wizje, które w jego głowie układały się w logiczną całość – są jak drogowskazy. Ben nie tylko obserwował świat; on chciał go zrozumieć, chciał w nim uczestniczyć, chciał go naprawiać i ulepszać. Był jak młody inżynier, który z zachwytem odkrywa, że rzeczywistość jest pełna ukrytych mechanizmów, a każdy z nich może służyć dobru.
Dzisiaj, w liturgii, spotykamy św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Ta młoda kobieta, która odeszła z tego świata w wieku zaledwie dwudziestu czterech lat, nie zostawiła po sobie wielkich budowli ani skomplikowanych traktatów teologicznych. Zostawiła coś znacznie trwalszego: swoją 'małą drogę'. Teresa zrozumiała, że nie trzeba być wielkim, by kochać wielką miłością. Wystarczy być wiernym w tym, co małe. Wystarczy uśmiech, drobna przysługa, cierpliwe znoszenie codzienności. Czyż to nie brzmi znajomo, kiedy myślimy o Benie? O tym chłopcu, który w swojej prostocie i szczerości potrafił poruszyć serca wszystkich wokół? Pamiętacie tę historię o skarbonce, którą chciał oddać wujkowi Williamowi? Nie chodziło o pieniądze. Chodziło o ten odruch serca – o gotowość, by dać siebie, by stać się darem dla drugiego, bez żadnego 'ale', bez żadnego kalkulowania.
Słuchamy dzisiaj Księgi Hioba. Hiob woła: 'Wiem, że mój Wybawiciel żyje'. To wołanie przebija się przez mrok, przez ból, przez poczucie niesprawiedliwości. Hiob nie rozumie, dlaczego jego świat legł w gruzach, ale wie jedno: Bóg nie jest nieobecny. Bóg jest Tym, który stanie na prochu, kiedy wszystko inne zawiedzie. Alanie, Thao, wiem, że od trzynastego czerwca to wołanie Hioba stało się waszym wołaniem. Wiem, że są noce, kiedy cisza w domu wydaje się nie do zniesienia, a każde wspomnienie o Benie – o jego śmiechu, o jego pasji do samolotów, o tym, jak z uwagą słuchał opowieści taty – jest jak otwarta rana. Ale chcę wam dzisiaj powiedzieć coś, co jest prawdą głębszą niż wasz ból: Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Ben żyje. On jest w tym samym miejscu, w którym jest Bóg, a Bóg jest w waszym domu, w waszych sercach, w każdej waszej łzie.
Chciałbym, abyście dzisiaj wzięli do serca jeden obraz: obraz ucznia, który jest wysyłany przez Jezusa. W Ewangelii słyszymy: 'Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki'. Jezus nie obiecuje swoim uczniom łatwej drogi. Mówi im, żeby nie brali ze sobą sakwy, ani pieniędzy, ani sandałów. Mówi im, żeby wchodzili do domów i nieśli pokój. 'Pokój temu domowi'. To jest misja, którą Ben realizował przez całe swoje krótkie życie. On był posłańcem pokoju. Jego uśmiech, jego życzliwość, jego sposób bycia – to wszystko było głoszeniem Królestwa Bożego. Czy to na boisku do badmintona, czy podczas podróży do Lourdes, czy w zwykłe popołudnie w domu, Ben niósł pokój. On nie musiał o tym mówić. On po prostu taki był.
Musimy dzisiaj zrzucić z siebie ciężar, który wielu rodziców nosi w ukryciu. Alanie, Thao, wiem, że często wracacie do pytań: 'Czy mogłem zrobić więcej? Czy coś przegapiłem? Czy to moja wina?'. Słuchajcie uważnie: choroba, która zabrała Benjamina, nie była wynikiem jakiegokolwiek waszego niedopatrzenia. Nie jest klęską waszego rodzicielstwa. Byliście dla niego całym światem, a on dla was. Bóg nie wysyła cierpienia, by karać, i nie szuka winnych w tym, co jest poza ludzką kontrolą. Nie mogliście tego przewidzieć, nie mogliście tego zatrzymać. Jesteście wolni od tego ciężaru. Bóg was nie oskarża – On płacze razem z wami. On sam wie, co to znaczy patrzeć na cierpienie ukochanego dziecka. Te myśli o tym, że 'coś się przeoczyło', to tylko szept smutku, który nie jest prawdą. Jesteście kochani, jesteście wystarczający, jesteście w objęciach Boga, który widzi wasze serca i zna każdą waszą troskę.
Ryanie, ty wiesz najlepiej, jaki był twój brat. Ty wiesz, że ta więź między wami nie została przecięta. Ona jest w Bogu. Kiedy czujesz się samotny, kiedy brakuje ci wspólnego wygłupiania się, wspólnych marzeń o 'Con Chim Airlines', pamiętaj: on nie jest w przeszłości. On jest w 'teraz' Boga. On jest w tym samym miejscu, w którym jest Bóg, a Bóg jest wszędzie. Nie bój się żyć, nie bój się marzyć. Twój brat chce, żebyś latał wysoko. Każdy twój dzień, każdy twój sukces, każda chwila, w której jesteś odważny, jest kontynuacją tego, co Ben zaczął. On patrzy na ciebie z nieba z taką samą dumą, z jaką patrzył na ciebie tutaj, na ziemi.
Święta Teresa mówiła: 'Moim powołaniem jest miłość'. I to jest jedyna rzecz, która się liczy. Ben zrozumiał to szybciej niż wielu dorosłych. On kochał bezinteresownie. Czy to w swoim zainteresowaniu technologią, czy w trosce o wujka, czy w tej niezwykłej więzi z rodzicami i bratem – on po prostu kochał. I ta miłość nie wyparowała. Ona jest wciąż obecna w świecie. Ona jest w każdej dobrej rzeczy, którą robicie w jego imieniu. Ona jest w tej studni w Cà Mau, która daje życie innym. Ona jest w każdym geście życzliwości, który rodzi się z pamięci o nim.
Idźcie dzisiaj do domu i zróbcie jedną małą rzecz. Może to będzie chwila ciszy, w której po prostu podziękujecie Bogu za to, że mieliście Bena. Może to będzie uśmiech do kogoś, kto też przechodzi przez trudny czas. Niech to będzie wasz sposób na powiedzenie: 'Ben, kocham. Ben, pamiętam. Ben, do zobaczenia'. Bóg, który jest Panem czasu, trzyma was w swoich ramionach. On nie wypuści was nigdy. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki rozum, strzeże waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. On jest z wami, dzisiaj i zawsze. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech nas strzeże od wszelkiego zła i doprowadzi do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.