W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, będą z wami wszystkimi.
Panie, który znasz nasze serca i nasze zranienia, zmiłuj się nad nami. Chryste, który jesteś naszą nadzieją w czasie próby, zmiłuj się nad nami. Panie, który obiecujesz nam życie wieczne, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie, jak to jest patrzeć na mapę, która nie jest tylko zbiorem linii, ale zaproszeniem do podróży? Ben – nasz drogi Benjamin – miał w sobie tę niezwykłą umiejętność patrzenia na świat jak na wielki, otwarty projekt. Pamiętacie, jak z fascynacją śledził trasy lotów, jak planował swoje 'con chim airlines'? W tym chłopcu, który tak wnikliwie badał strukturę chmur i technologię silników odrzutowych, mieszkała niezwykła ciekawość. Ale to, co w nim było najpiękniejsze, to nie tylko jego błyskotliwy umysł, który w czwartej klasie mierzył się z matematyką ósmoklasistów. To była jego zdolność do bycia obecnym. To, jak potrafił przytulić swojego brata Ryana, jak potrafił patrzeć na was, Alanie i Thao, z tym swoim promiennym, szczerym uśmiechem, który mówił: 'Jestem tu, jestem z wami, jesteśmy bezpieczni'.
Dzisiaj, w czytaniach, słyszymy słowa, które mogą wydawać się surowe. Ezechiel mówi: 'Czy to moja droga jest niesprawiedliwa, czy raczej wasze drogi są niesprawiedliwe?'. Słyszymy o człowieku, który mówi 'nie', a potem zmienia zdanie i idzie pracować w winnicy. I o drugim, który mówi 'tak', a potem nie robi nic. To nie jest tylko przypowieść o posłuszeństwie. To jest przypowieść o nawróceniu serca. O tym, co dzieje się w nas, kiedy życie stawia nas przed wyzwaniem, którego nie wybraliśmy. Kiedy rzeczywistość, jak nieoczekiwana burza, zmienia plany, które mieliśmy na całe życie.
Musimy dzisiaj nazwać rzecz po imieniu. Trzy miesiące temu, trzynastego czerwca, świat, który znaliście, zmienił się na zawsze. Pustka, którą czujecie, nie jest brakiem wiary. Jest miarą miłości, której nie da się zmierzyć żadnym kodem, żadną matematyczną formułą. Wiem, że są dni, kiedy budzicie się i ta cisza w domu jest tak głośna, że aż boli. Wiem, że szukacie Bena w każdym wspomnieniu, w każdym samolocie przelatującym nad domem. I chcę wam powiedzieć coś, co musi przebić się przez wasze serca: choroba, która zabrała Bena, nie była karą. Nie była wynikiem waszego niedopatrzenia. Nie jest klęską waszego rodzicielstwa. Byliście dla niego całym światem, a on dla was. Bóg nie wysyła cierpienia, by nas ukarać, i nie szuka winnych w tym, co jest poza ludzką kontrolą. Nikt z was nie mógł tego przewidzieć, nikt nie mógł tego zatrzymać. Jesteście wolni od tego ciężaru winy, który czasem podstępnie próbuje się wam narzucić. Bóg nie oskarża – On płacze razem z wami. On sam wie, co to znaczy patrzeć na cierpienie własnego dziecka.
Spójrzcie na dzisiejsze drugie czytanie. Święty Paweł pisze do Filipian: 'Miejcie w sobie te same uczucia, które były w Chrystusie Jezusie'. To jest klucz. Jezus, będąc Bogiem, nie trzymał się kurczowo swojej boskości. On się ogołocił. On stał się człowiekiem, stał się sługą, stał się posłuszny aż do śmierci na krzyżu. Dlaczego to jest ważne? Bo to oznacza, że Bóg nie jest gdzieś daleko, w chłodnej doskonałości. On jest tutaj, w środku waszego bólu. On wie, co to znaczy 'nie', co to znaczy 'dlaczego', co to znaczy 'zostać wydanym'. Ten 'horyzont', o którym Ben tak marzył, patrząc na niebo, jest teraz dla niego otwarty w sposób, którego my możemy tylko dotknąć w wierze.
Ryanie, ty wiesz najlepiej, jaki był twój brat. Ty wiesz, że ta więź między wami nie została przecięta. Ona jest w Bogu. Kiedy patrzysz w niebo, nie myśl o tym, że Ben odleciał daleko. Myśl o tym, że on jest w miejscu, gdzie nie ma już żadnego 'testu', o którym tak bardzo chciał ci opowiedzieć w tym śnie taty. Pamiętasz, jak mówił: 'Ba ơi, test nào con cũng qua hết' – 'Tato, wszystkie testy zdałem'? To jest prawda o jego życiu w Bogu. On jest teraz w pełni wolny. On chce, żebyś latał wysoko, żebyś był odważny, żebyś żył pełnią życia, którą on tak bardzo kochał.
Alanie, Thao, nie szukajcie Bena tylko w przeszłości. On nie jest 'marnością', która przeminęła. On jest w 'teraz' Boga. Ta miłość, którą mu daliście – ta, która sprawiła, że jako dwunastolatek płakał ze strachu o tatę, ta, która sprawiła, że chciał oddać całą swoją skarbonkę, by ratować wujka – to nie jest miłość, która wyparowała. To jest miłość, która weszła w wieczność. Kiedy parzycie kawę, kiedy idziecie do pracy, róbcie to z tą świadomością, że Ben jest blisko. Niech każdy wasz gest dobroci będzie jak ten dar, który Ben chciał złożyć – dar serca, który nie potrzebuje wielkich rzeczy, by być zauważonym przez Boga.
Nie bójcie się pytać Boga o 'dlaczego'. On nie obraża się na nasze łzy. On je zbiera. On was trzyma za rękę. Nie jesteście sami. Nigdy nie byliście. Idźcie dzisiaj do domu i zróbcie jedną małą rzecz – może to będzie chwila ciszy, może spojrzenie w niebo, może uśmiech do kogoś, kto też potrzebuje nadziei. Niech to będzie wasz sposób na powiedzenie: 'Ben, pamiętam. Ben, kocham. Ben, do zobaczenia'. On was kocha, a Bóg, który jest Panem czasu, trzyma was w swoich ramionach. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki rozum, strzeże waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Niech ten obraz Bena – chłopca, który z uśmiechem i pasją patrzył na świat – będzie dla was światłem w każdy dzień. Niech on będzie waszym przewodnikiem do tego, co naprawdę ważne: do miłości, która nigdy nie ustaje. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech nas strzeże od wszelkiego zła i doprowadzi nas do życia wiecznego. Idźcie w pokoju Chrystusa.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.