W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa będą z wami wszystkimi.
Panie, który przychodzisz do nas w swoim Słowie, zmiłuj się nad nami. Chryste, który zapraszasz nas na wieczną ucztę, zmiłuj się nad nami. Panie, który leczysz skruszone serca, zmiłuj się nad nami.
Wyobraźcie sobie, że stoicie na wielkim, otwartym polu, w samym środku jesiennego popołudnia, kiedy powietrze jest tak rześkie, że niemal czujecie w nim zapach nadchodzącej zimy. Przed wami rozciąga się droga, która prowadzi do domu, gdzie światła już płoną, a drzwi są otwarte na oścież. To obraz, który Jezus rysuje w dzisiejszej Ewangelii – obraz wielkiej uczty, na którą każdy jest zaproszony, ale na którą tak wielu znajduje wymówki, by nie przyjść.
Słyszymy o człowieku, który wydał wielką ucztę. Wszystko jest gotowe. Stół zastawiony, miejsce czeka. A jednak, gdy przychodzi czas, słyszymy tylko: „proszę, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeden musi sprawdzić pole, drugi woły, trzeci właśnie zawarł małżeństwo. Każdy z nich ma coś, co wydaje się ważniejsze niż obecność przy stole Mistrza. Każdy z nich jest tak zajęty budowaniem własnego świata, że nie widzi, iż to, co naprawdę istotne, dzieje się poza ich planami.
Alanie, Thao, Ryanie… wiem, jak bardzo te słowa o „ucztowaniu” mogą dzisiaj boleć. Minęły cztery miesiące od dnia, gdy Benjamin, wasz syn i brat, został wezwany do tej właśnie Uczty Nieba. Wiem, że w waszym domu, w tym miejscu, gdzie kiedyś było tyle życia, tyle rozmów o technologii, o kodowaniu, o marzeniach o „Con Chim Airlines”, teraz jest puste krzesło. I wiem, że w waszych sercach często pojawia się to pytanie, które towarzyszy każdemu, kto stracił kogoś tak drogiego: dlaczego? Dlaczego ten chłopiec, który z taką pasją patrzył na świat, który potrafił w wieku piętnastu lat z taką powagą myśleć o tym, jak pomóc wujkowi, musiał odejść tak wcześnie?
Święty Paweł w Liście do Filipian mówi nam dzisiaj o czymś, co jest kluczem do zrozumienia tego bólu: „(Chrystus), choć był w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi z Bogiem być, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”. To jest „ogołocenie”. To jest moment, w którym Jezus rezygnuje ze wszystkiego, by stać się jednym z nas – nawet w naszym cierpieniu, nawet w naszej śmierci.
Chciałbym, abyśmy dzisiaj zatrzymali się przy tym jednym obrazie: przy ogołoceniu. Kiedy patrzycie na rzeczy Benjamina – na jego notatki, na jego pasje, na te wszystkie ślady jego genialnego umysłu – możecie czuć, że to ogołocenie jest zbyt wielkie. Że zabrano wam zbyt wiele. Ale spójrzcie, co robi Jezus. On nie zostawia nas w tym ogołoceniu. On sam stał się „posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej”, aby pokazać nam, że śmierć nie jest końcem drogi, ale bramą, przez którą przechodzi się do „imienia, które jest ponad wszelkie imię”.
Chcę wam dzisiaj powiedzieć coś, co jest prawdą, której nie możecie pozwolić sobie umknąć. Wiem, że w ciszy waszych serc, zwłaszcza kiedy noc staje się długa, wraca to ciche, dręczące pytanie: „Czy to moja wina? Czy mogłem coś zrobić lepiej? Czy przeoczyłem jakiś znak?”. Słyszę to w waszych głosach, widzę to w waszych oczach. Chcę, żebyście usłyszeli to dzisiaj z mocą Ewangelii: zdejmijcie ten kamień z ramion. Choroba, która dotknęła Benjamina, nie była wynikiem waszego błędu. Nie było w tym nic, co moglibyście przewidzieć, nic, co moglibyście zmienić. Bóg nie jest sędzią, który szuka winnych w waszym cierpieniu. On jest Ojcem, który płakał razem z wami przy każdym szpitalnym łóżku, który trzymał was za rękę, gdy wy już nie mieliście siły trzymać nikogo. Jesteście niewinni. Nie oskarżajcie siebie, bo Bóg was nie oskarża.
Ben był chłopcem, który rozumiał, co to znaczy „dawać”. Pamiętacie ten moment, gdy chciał oddać całą swoją skarbonkę, by pomóc wujkowi? To nie było tylko o pieniądzach. To było o sercu, które nie potrafiło przejść obojętnie obok bólu drugiego człowieka. To była miłość, która – jak uczy nas Paweł – jest „wylana w naszych sercach”. Taka miłość nie znika. Ona wciąż żyje. Ona pracuje w tym świecie przez każdą waszą życzliwość, przez każdą pomoc, którą niesiecie innym w imieniu Benjamina. Kiedy myślicie o tym, jak jego życie wciąż przynosi owoce, widzicie, że on nie odszedł w nicość. On jest częścią tej wielkiej uczty, o której mówi dzisiejsza Ewangelia.
Ryanie, bracie… wiem, jak bardzo tęsknisz. Wiem, że w twoim sercu jest przestrzeń, która była zarezerwowana tylko dla niego. Ale nie bój się. Twój brat patrzy na ciebie z nieba. On chce, żebyś żył pełnią życia, żebyś był ciekawy świata tak samo jak on, żebyś budował swoją przyszłość z tą samą pasją, którą on nosił w sobie. Nie jesteś sam. Jesteście rodziną, która jest złączona więzią, której śmierć nie jest w stanie zerwać.
Dzisiaj, kiedy wrócicie do domu, zróbcie coś małego. Nie szukajcie wielkich odpowiedzi, bo one przyjdą same, w swoim czasie. Zapalcie świecę przy stole. Opowiedzcie sobie historię o tym, jak Ben się śmiał, jak z pasją mówił o swoich samolotach, jak z radością patrzył na świat. Niech to wspomnienie będzie waszym sposobem na powiedzenie: „Jesteś z nami”. Niech to będzie wasza mała uczta, w której Bóg zasiada razem z wami.
Nie bójcie się dzisiaj prosić Boga o siłę. On jest waszą skałą. On jest tym, który zaprasza was do swojego stołu, gdzie nie ma już żadnego bólu, żadnego „muszę”, żadnego lęku. Tam, w tym wiecznym domu, Benjamin czeka na was z tym swoim jasnym, pełnym nadziei uśmiechem. Idźcie przez dzisiejszy dzień wiedząc, że jesteście kochani, że jesteście trzymani w dłoniach Boga i że miłość, która was łączy, jest silniejsza niż śmierć. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech nas strzeże od wszelkiego zła i doprowadzi nas do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.