W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa będą z wami wszystkimi.
Panie, który przyszedłeś wzywać grzeszników, zmiłuj się nad nami. Chryste, który pragniesz miłosierdzia, a nie ofiary, zmiłuj się nad nami. Panie, który znasz nasze serca i wzywasz nas do pójścia za Tobą, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie ten moment, kiedy wchodzicie do pokoju, w którym ktoś zostawił swoje rzeczy dokładnie tak, jakby miał za chwilę wrócić? Może to książka otwarta na stronie, której nie zdążył doczytać, albo słuchawki leżące na biurku, gotowe do podłączenia do komputera. W dzisiejszej Ewangelii Jezus wchodzi w taką właśnie przestrzeń – w przestrzeń celnika Mateusza. Mateusz siedział w swoim kantorze, w miejscu, które dla jego rodaków było symbolem zdrady, chciwości i odcięcia od wspólnoty. Siedział tam ze swoimi liczbami, ze swoimi podatkami, z całym tym ciężarem bycia kimś, kogo inni uważają za straconego. A Jezus po prostu przechodzi obok. Widzi go. Nie patrzy na jego zawód, nie patrzy na jego reputację, nie patrzy na to, co mówią o nim faryzeusze. On patrzy na człowieka. I mówi tylko dwa słowa: „Pójdź za Mną”.
To jest moment, w którym wszystko się zmienia. Mateusz nie pyta o szczegóły. Nie pyta o plan podróży. On po prostu wstaje. Zostawia swój stolik, swoje pieniądze, swoje stare życie, bo w tym jednym spojrzeniu Jezusa poczuł, że jest kochany bardziej, niż kiedykolwiek był oceniany. To jest ta sama miłość, która wzywa nas wszystkich, każdego dnia, nawet wtedy, gdy nasze serca są ciężkie od żałoby, od pytań, od poczucia, że świat się zatrzymał.
Alanie, Thao, Ryanie, wiem, że od czerwca te trzy miesiące wydają się wiecznością, a jednocześnie każda chwila jest przesiąknięta pamięcią o Benie. Pamiętam, jak opowiadaliście o tym, jak Ben, w swojej niezwykłej ciekawości świata, potrafił godzinami zgłębiać tajniki technologii, jak budował swoje cyfrowe światy, jak z pasją mówił o swoim wymarzonym 'con chim airlines'. Był w tym chłopcu niesamowity zmysł porządku, ale przede wszystkim – niesamowita delikatność. Pamiętacie tę historię, gdy chciał oddać swoją skarbonkę, by wesprzeć wujka Williama? Nie musiał jej rozbijać, nie musiał jej opróżniać – liczył się gest. To była czysta, bezinteresowna miłość, która nie znała kalkulacji. To było serce, które rozumiało, że największym skarbem, jaki mamy, jest drugi człowiek.
Chcę wam dzisiaj powiedzieć coś, co musi przebić się przez każdą waszą wątpliwość, która czasem zakrada się w ciszy nocy. Choroba, która dotknęła Bena, nie była karą. Nie była wynikiem waszego niedopatrzenia. Nie jest klęską waszego rodzicielstwa. Byliście dla niego całym światem. Daliście mu miłość tak silną, że nawet śmierć nie mogła jej zniszczyć. Zdejmijcie ten ciężar z ramion. Nie oskarżajcie się o to, co było poza ludzką kontrolą. Bóg was nie oskarża. On nie szuka winnych. On szuka waszej miłości, która wciąż jest żywa, choć Ben jest teraz w innym wymiarze. Jezus mówi: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. On przyszedł dla tych, którzy czują się zagubieni, dla tych, których serca są zranione. On jest przy was, w waszym bólu, w waszej tęsknocie.
Święty Paweł w Liście do Efezjan pisze: „Żyjcie w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości”. To jest wezwanie do jedności. Ryanie, mój drogi, ty znasz Bena najlepiej. Ty wiesz, jak potrafił się śmiać, jak potrafił być twoim najlepszym przyjacielem. Ta więź, którą mieliście, nie została przecięta. Ona została wzięta w opiekę przez Boga. Nie bój się żyć, nie bój się marzyć, nie bój się być szczęśliwym. Twój brat chce, żebyś latał wysoko, tak jak sam marzył, by latać. Każdy twój uśmiech, każdy twój sukces jest jak woda, która płynie z tej studni w Cà Mau, którą w jego imieniu postawiono dla spragnionych. To jest życie, które nie ustaje. To jest miłość, która wciąż pracuje.
Czy zauważyliście, co się dzieje, gdy Jezus siada do stołu z celnikami? Faryzeusze są oburzeni. „Dlaczego wasz Nauczyciel jada z celnikami i grzesznikami?”. Oni patrzą na zasady, na rytuały, na to, co wypada. Jezus patrzy na ludzi, którzy potrzebują nadziei. On chce, żebyśmy zrozumieli: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. To jest klucz do naszego życia z Bogiem. Bóg nie chce naszych ofiar, naszego cierpienia, naszego poczucia winy. On chce naszego serca. On chce, żebyśmy pozwolili Mu się kochać, zwłaszcza wtedy, gdy czujemy się najbardziej niegodni.
Alanie i Thao, kiedy czujecie, że ból was przygniata, pomyślcie o tym, jak Ben patrzył na was. Z miłością, z szacunkiem, z dumą. On nie patrzył na was przez pryzmat tego, co mogliście zrobić lepiej. On patrzył na was jako na swoich rodziców, jako na swój dom. Ta miłość, którą mu daliście, jest teraz jego wiecznym wianem. Ona nie wyparowała. Ona jest z nim w niebie. I kiedy wy dzisiaj, w trudzie codzienności, wykonujecie najprostsze czynności – parzycie kawę, idziecie do pracy, dbacie o dom – róbcie to z tą świadomością, że Ben jest blisko. Niech każdy wasz gest dobroci, każda chwila cierpliwości będzie jak ten olejek, który kobieta wylała na stopy Jezusa. To jest wasz sposób na bycie blisko niego.
Nie bójcie się pytać Boga o „dlaczego”. On nie obraża się na nasze łzy. On je zbiera. On wie, co to znaczy stracić kogoś, kogo się kocha. On sam oddał swojego Syna. On rozumie wasz ból bardziej, niż możecie to sobie wyobrazić. Ale On jest także tym, który mówi: „Nie bój się, tylko wierz”. Wiara to nie jest brak pytań. Wiara to zaufanie, że nawet w najciemniejszej dolinie, nie jesteśmy sami. Ben jest bezpieczny. Jest w rękach, które go stworzyły i które go nigdy nie wypuszczą. A wy – wy jesteście w tych samych rękach.
Idźcie dzisiaj do domu i zróbcie jedną małą rzecz. Może to będzie chwila ciszy, może spojrzenie w niebo, może uśmiech do kogoś, kto też stoi na rynku i czeka na nadzieję. Niech to będzie wasz sposób na powiedzenie: „Ben, pamiętam. Ben, kocham. Ben, do zobaczenia”. Niech ta myśl was niesie. Nie jesteście sami. Nigdy nie byliście. On was kocha, a Bóg, który jest Panem czasu i wieczności, trzyma was za rękę. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki rozum, strzeże waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie, naszym Panu. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech strzeże nas od wszelkiego zła i doprowadzi nas do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.