W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, będą z wami wszystkimi.
Panie, który przychodzisz do nas w naszym smutku, zmiłuj się nad nami. Chryste, który ocierasz każdą łzę z naszych oczu, zmiłuj się nad nami. Panie, który przygotowałeś dla nas mieszkanie w domu Ojca, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie, jak to jest patrzeć na kogoś, kto z pasją opowiada o czymś, co kocha? Kiedy Ben siadał przy biurku, otoczony swoimi kodami, albo kiedy z wypiekami na twarzy wypatrywał na lotnisku kolejnego Boeinga, w jego oczach widać było coś więcej niż tylko ciekawość. Widzieliśmy tam iskrę życia, która nie bała się marzyć. Pamiętacie jego uśmiech, gdy mówił o swojej wymarzonej linii lotniczej, o „con chim airlines”? Ten delikatny chichot, ta radość, która wypełniała pokój, były jak obietnica, że świat jest miejscem pełnym cudów, nawet jeśli czasem wydaje się zbyt ciasny.
Dzisiaj, w liturgii, święty Paweł mówi nam coś, co na pierwszy rzut oka może wydawać się surowe: „czas jest krótki”. Pisze do nas, byśmy w świecie, który przemija, nie przywiązywali się do rzeczy, jakby miały trwać wiecznie. „Niech ci, którzy płaczą, będą jak niepłaczący; ci, którzy się radują, jak nieuradowani”. To nie jest wezwanie do bycia zimnymi czy obojętnymi. To wezwanie do zakotwiczenia serca w tym, co jedyne jest trwałe. W Bogu.
Alanie, Thao, Ryanie – minęły dwa miesiące od dnia, w którym Ben przekroczył próg wieczności. Wiem, że w waszym domu ta cisza bywa czasem nie do zniesienia. Wiem, że są poranki, kiedy budzicie się i przez ułamek sekundy zapominacie, a potem rzeczywistość uderza z nową siłą. Wiem, że w tej ciszy, gdy noc przynosi wspomnienia, czasem czujecie się jak w „samotnym locie”, w którym nie widać pasa startowego. Ale posłuchajcie dzisiaj słów Jezusa: „Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie”. To nie jest obietnica, która ma znieczulić ból. To obietnica, która nadaje mu sens. Bóg nie mówi: „przestańcie płakać”. On mówi: „widzę wasze łzy i zamienię je w radość, której nikt wam nie odbierze”.
Chcę wam dzisiaj powiedzieć coś, co musi dotknąć najgłębszych zakamarków waszych serc. Często, gdy człowiek mierzy się z utratą kogoś tak ukochanego, w ciszy nocy pojawia się podstępny szept winy: „Czy mogłem zrobić coś więcej? Czy przeoczyłem jakiś znak? Czy mogłem go uchronić?”. Słuchajcie dzisiaj słów Boga: ani wy, ani Benjamin nie zawiedliście. Choroba, która dotknęła Bena, nie była karą, nie była wynikiem waszego niedopatrzenia, nie jest klęską waszego rodzicielstwa. Byliście dla niego całym światem. Daliście mu miłość tak potężną, tak bezwarunkową, że stała się ona dla niego najsilniejszym fundamentem. Bóg nie szuka winnych waszego cierpienia. On nie oskarża was o to, co było całkowicie poza ludzką kontrolą. Zdejmijcie ten ciężar z ramion. Jesteście wolni od winy, ukochani przez Boga, który płacze razem z wami.
Spójrzcie na Bena. Pamiętacie, jak jako piętnastolatek, z tą swoją niezwykłą wrażliwością, chciał oddać całą swoją skarbonkę, by wspomóc wujka Williama? Nie musiał jej rozbijać, nie musiał jej opróżniać – liczył się sam gest, ta gotowość do bycia oparciem dla bliskiej osoby. To był Ben. To była czystość jego serca, która już tu na ziemi odbijała światłość nieba. On nie potrzebował skomplikowanych przepisów, by wiedzieć, co jest ważne. On po prostu kochał. Ta jego gotowość do oddania wszystkiego jest teraz obrazem jego duszy w niebie – duszy, która niczego nie zatrzymuje dla siebie, lecz w pełni oddaje się Bogu.
Ryanie, mój drogi, ty jesteś dla swoich rodziców najpiękniejszym znakiem życia. Twój brat kochał cię z taką prostotą i oddaniem. Pamiętaj, że ta więź nie została przerwana. Kiedy myślisz o swoich marzeniach, kiedy budujesz swoje plany, wiedz, że Ben jest przy tobie. On nie przestał być twoim bratem. On teraz patrzy na ciebie z „Banquet of Heaven” i chce, żebyś ty był szczęśliwy. Nie bój się żyć pełnią, nie bój się marzyć, bo twoje życie jest dla niego najpiękniejszym pomnikiem. Ben żyje w każdym twoim uśmiechu.
Jezus w Ewangelii mówi o „biada” dla tych, którzy mają wszystko teraz, i o „błogosławieństwie” dla tych, którzy wiedzą, co to głód i płacz. To jest odwrócenie wartości tego świata. Świat mówi: „zdobądź, miej, posiadaj”. Bóg mówi: „bądź, kochaj, ufaj”. Ben w swoim krótkim życiu nauczył nas tej najważniejszej lekcji. Nie liczyły się dla niego rzeczy, które można kupić, ale relacje, które można zbudować. Pamiętacie, jak z uwagą słuchał zmyślonych historii swojego taty? Jak traktował te chwile jako najważniejsze prawdy świata? To jest właśnie ta głębia, o której mówi dzisiaj Bóg. Umiejętność rozpoznania tego, co najważniejsze: bliskości, obecności, miłości.
Niech ten „lot” Benjamina do nieba będzie dla was nadzieją. On nie odleciał w nieznane. On doleciał do celu, do którego wszyscy zmierzamy. On jest w „Great Ocean” – w tym Wielkim Oceanie Bożego Miłosierdzia, którego jego imię, Đại Dương, było tylko zapowiedzią. Niech ta myśl was koi, gdy wieczorem spojrzycie w niebo. On jest bezpieczny. On czeka. A wy, idąc przez te dni, nie idziecie sami. Idziecie w Jego obecności.
Zróbcie dzisiaj coś małego w imieniu Bena. Może to być cichy gest dobroci, może to będzie pomoc komuś, kto czuje się zagubiony. Niech to będzie wasza „bramka”, przez którą przepływa Boża miłość. Pamiętajcie o studni w Cà Mau, która w jego imieniu daje życie spragnionym. To jest woda, która nie wysycha. Tak jak ta woda, tak i pamięć o nim – niech karmi życie innych. Niech będzie znakiem, że miłość, która była w nim, wciąż pracuje w świecie.
Nie bójcie się dzisiaj wyciągnąć swoich dłoni do Jezusa. Nawet jeśli są one drżące, nawet jeśli są puste z tęsknoty. On je wypełni. On was nie opuścił. On jest z wami w każdym waszym „dzisiaj”. Ben jest teraz w ramionach Tego, który jest Panem czasu i wieczności. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki umysł, strzeże waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech nas strzeże od wszelkiego zła i doprowadzi do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.