W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i od Pana Jezusa Chrystusa będą z wami wszystkimi.
Panie, który przychodzisz do nas jako Oblubieniec, zmiłuj się nad nami. Chryste, który sprawiasz, że wszystko staje się nowe, zmiłuj się nad nami. Panie, który znasz zamysły naszych serc i obdarzasz nas miłosierdziem, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie, jak to jest patrzeć na niebo w pogodny dzień, gdy w oddali widać smugę kondensacyjną samolotu? Dla większości z nas to po prostu samolot. Ale dla kogoś, kto kocha lotnictwo, kto rozumie mechanikę lotu i czuje w sercu tę niezwykłą pasję, to coś zupełnie innego. To obietnica podróży, to dowód na to, że człowiek potrafi wznieść się ponad to, co przyziemne. Benjamin Vo, nasz drogi Ben, patrzył na te smugi z zachwytem, który był czymś więcej niż tylko hobby. To była jego ciekawość świata, jego sposób na dotykanie nieba.
Dzisiaj, gdy mija dwa miesiące od trzynastego czerwca, kiedy Ben odszedł do Domu Ojca, stajemy przed słowami świętego Pawła z dzisiejszego czytania: „Niech każdy uważa nas za sługi Chrystusa i szafarzy tajemnic Bożych”. To zdanie nie jest dla wybranych, dla duchownych czy teologów. To zdanie jest dla nas wszystkich. Jesteśmy szafarzami tajemnic – tajemnic miłości, która została nam powierzona w osobach naszych bliskich. A szafarz, jak pisze Paweł, musi być przede wszystkim wierny. Wierny w tym, co otrzymał, nawet jeśli to, co otrzymał, wydaje się trudne do zrozumienia.
Chcę dzisiaj, Alanie, Thao, Ryanie, porozmawiać z wami o tej wierności. Wiem, że po tych dwóch miesiącach cisza w domu, w którym kiedyś tętniło życie, pasja i plany o „con chim airlines”, wydaje się być ciężarem nie do uniesienia. Ale spójrzcie na dzisiejszą Ewangelię. Faryzeusze, przywiązani do starych winnych skór, pytają Jezusa, dlaczego Jego uczniowie nie poszczą. Oni chcą trzymać się tego, co znane, co przewidywalne. Ale Jezus mówi o nowym winie. Mówi o nowym życiu, które nie mieści się w starych ramach.
Benjamin był takim „nowym winem”. Jego umysł, jego błyskotliwość w matematyce, jego zdolność do rozumienia tak złożonych spraw jak AWS czy infrastruktura chmurowa w wieku, w którym inni dopiero zaczynają odkrywać logikę świata – to wszystko było znakiem niezwykłej głębi. Ale to nie jego genialność była najważniejsza. Najważniejsza była ta niezwykła, dziecięca wręcz gotowość do oddania wszystkiego. Pamiętacie tę historię, gdy chciał oddać swoją skarbonkę, by pomóc wujkowi Williamowi? To nie było tylko gestem dziecka. To był akt czystej, bezinteresownej miłości, która nie liczy, nie kalkuluje, nie pyta o koszty. To było serce gotowe na „Banquet of Heaven”, na to wielkie świętowanie, do którego teraz należy.
Muszę dzisiaj nazwać prawdę, która dręczy wielu z was w samotności. W ciszy nocy, gdy wspomnienie Bena wraca z taką siłą, że trudno oddychać, pojawia się ten podstępny szept: „Czy mogłem coś zrobić inaczej? Czy jako rodzic nie zawiodłem?”. To jest ten kamień, który musimy dzisiaj wspólnie odrzucić. Jezus w dzisiejszej Ewangelii nie nakłada na nikogo nowych ciężarów. On przychodzi, by być Oblubieńcem, by być z nami w naszej słabości. Choroba, która dotknęła Bena, nie była żadną karą, nie była wynikiem waszego niedopatrzenia. Byliście dla niego całym światem, daliście mu wszystko, co można było dać – miłość, bezpieczeństwo, świat pełen podróży i poczucie, że jest kochany bezwarunkowo. Bóg nie oskarża was o to, co było poza ludzką mocą. On was przytula. Nie szukajcie winy tam, gdzie jej nie ma. Byliście najlepszymi rodzicami, jakich Ben mógł mieć.
Ryanie, mój drogi, ty wciąż idziesz przez ten świat z Benem w sercu. Twoja więź z nim nie została przerwana. Kiedy patrzysz na niebo, kiedy myślisz o swoich marzeniach, wiedz, że Ben jest przy tobie. On nie przestał być twoim bratem. On teraz patrzy na ciebie z nieba i chce, żebyś ty był szczęśliwy. Twoje życie, twoja radość, twoje pasje – to jest najpiękniejszy pomnik, jaki możesz mu postawić. Nie bój się żyć pełnią, bo Ben żyje w tobie i z tobą.
Paweł pisze dzisiaj: „Nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte”. My często chcemy sądzić nasze życie, naszą przeszłość, nasze decyzje. Ale Bóg patrzy na intencje serca. On widzi tę miłość, która łączyła waszą rodzinę. On widzi te wszystkie chwile, gdy Ben z takim szacunkiem słuchał historii opowiadanych przez tatę. Pamiętacie to? Ten genialny chłopak, który potrafił kodować skomplikowane systemy, siadał cicho i słuchał opowieści taty, jakby to były najważniejsze prawdy świata. To jest właśnie ta głębia, o której mówi Paweł. To jest umiejętność rozpoznania tego, co najważniejsze: bliskości, obecności, miłości.
Ben jest teraz w miejscu, gdzie nie ma już „starych winnych skór”. Jest w miejscu, gdzie nowość Boga trwa na wieki. On nie musi już zmagać się z ograniczeniami ciała. On jest teraz w tym „Wielkim Oceanie” – jego drugie imię, Đại Dương, nabiera teraz pełnego znaczenia. On jest w Oceanie Bożego Miłosierdzia.
Chcę, abyście dzisiaj, wychodząc z tego miejsca, wzięli ze sobą jedną, małą rzecz. Niech to będzie akt ufności. Może to być chwila modlitwy za kogoś, kto cierpi, może to być cichy gest dobroci wykonany w imieniu Bena. Pamiętajcie o tej studni w Wietnamie, która w jego imieniu daje wodę spragnionym. To jest woda, która płynie z jego serca – woda, która nie wysycha. Tak jak ta woda, tak i pamięć o nim – niech karmi życie innych. Niech będzie znakiem, że miłość, która była w nim, wciąż pracuje w świecie.
Alanie, Thao, Ryanie – nie jesteście sami. Bóg, który jest Panem czasu, nie zapomniał o waszym bólu. On go zna, On go rozumie, On go niesie razem z wami. Ben jest bezpieczny. On czeka. A wy, idąc przez te dni, nie idziecie sami. Idziecie w Jego obecności. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki umysł, strzeże waszych serc. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, niech nas strzeże od wszelkiego zła i doprowadzi do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.