W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa, który dla nas wywyższył się na drzewie krzyża, będą z wami wszystkimi.
Panie, który dla naszego zbawienia stałeś się posłuszny aż do śmierci, zmiłuj się nad nami. Chryste, który zostałeś wywyższony, aby nas pociągnąć ku sobie, zmiłuj się nad nami. Panie, który jesteś naszym życiem i zmartwychwstaniem, zmiłuj się nad nami.
Pamiętacie ten moment, gdy w słoneczne popołudnie patrzycie na kogoś, kto z pasją – niemal z nabożnym skupieniem – wpatruje się w niebo, śledząc trasę przelatującego samolotu? Wyobraźcie sobie Bena, gdy z tą swoją niezwykłą, niemal dorosłą powagą, a jednocześnie dziecięcym zachwytem, opowiadał tacie o swoich planach, o tej wymarzonej, własnej linii lotniczej, o 'con chim airlines'. To nie była tylko zabawa. To była próba nazwania nieba, próba zbudowania czegoś, co wznosi się ponad ciężar ziemi, co łączy światy. Benjamin miał w sobie tę rzadką umiejętność: widział świat nie jako zbiór trudności, ale jako przestrzeń do odkrywania, do latania, do bycia blisko. Jego umysł był jak precyzyjny instrument, ale jego serce – to serce, które tak bardzo kochało, które potrafiło w swej niewinności chcieć oddać całą swoją skarbonkę, by wesprzeć cierpiącego wujka – było tym prawdziwym kompasem, który prowadził go przez życie.
Dzisiaj, w święto Podwyższenia Krzyża, liturgia stawia przed nami obraz, który wydaje się dziwny, a nawet trudny. Izraelici, zmęczeni drogą, narzekają. Mówią: 'Dlaczego wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni zginęli?'. Jakże często, gdy przychodzi cierpienie, gdy stajemy wobec tajemnicy śmierci, nasze serca buntują się w ten sam sposób. Szukamy winnych, analizujemy każdy krok, każdą decyzję, próbując znaleźć ten moment, w którym wszystko poszło nie tak. Chcemy mieć wiedzę, która dałaby nam kontrolę. Chcemy wiedzieć, żebyśmy mogli się zabezpieczyć. Ale Bóg w odpowiedzi na narzekanie ludu nie daje im wyjścia z pustyni, lecz daje im znak: 'Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy, kto ukąszony spojrzy na niego, będzie żył'.
Ten wąż na palu jest zapowiedzią czegoś znacznie większego. Jezus w Ewangelii wyjaśnia to Nicodemowi: 'Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego'. Krzyż, który dzisiaj czcimy, nie jest symbolem klęski. Jest symbolem spojrzenia, które leczy. Spojrzenia, które przestaje szukać winnych, a zaczyna szukać Obecności. Alanie, Thao, Ryanie – minęły trzy miesiące od dnia, w którym Ben przekroczył próg wieczności. Wiem, że w waszym domu ta cisza bywa czasem tak ciężka, że wydaje się, iż nie da się jej udźwignąć. Wiem, że są takie dni, kiedy patrzycie na puste miejsce przy stole i czujecie, jakby świat się zatrzymał. Chcę wam dzisiaj powiedzieć coś, co musi dotknąć najgłębszych zakamarków waszych serc: ani wy, ani Benjamin nie zawiedliście. Choroba, która dotknęła Bena, nie była karą, nie była wynikiem waszego niedopatrzenia, nie jest klęską waszego rodzicielstwa. Byliście dla niego całym światem. Daliście mu miłość tak potężną, tak bezwarunkową, że stała się ona dla niego najsilniejszym fundamentem. Bóg nie szuka winnych waszego cierpienia. On nie oskarża was o to, co było całkowicie poza ludzką kontrolą. Zdejmijcie ten ciężar z ramion. Jesteście wolni od winy, ukochani przez Boga, który płacze razem z wami. Nie szukajcie odpowiedzi w oskarżaniu samych siebie. Szukajcie pokoju w miłości, która już was połączyła z Benem na zawsze.
Spójrzcie na krzyż. Jezus, choć był w postaci Boga, ogołocił samego siebie. Przyjął postać sługi. Stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. To jest 'turn' w historii świata. Bóg nie patrzy na nas z wysoka, z niedostępnego tronu. On wchodzi w nasz ból. On wchodzi w naszą pustynię. On wchodzi w nasze 'dlaczego'. Kiedy patrzycie na krzyż, nie widzicie tam Boga, który karze, ale Boga, który cierpi razem z wami. On zna każde drżenie waszych rąk, każdy łzy strumień, każdą bezsenną noc. On jest z wami w tym, co dla was najtrudniejsze. Ben, nasz kochany Ben, uczył nas, jak patrzeć na świat z ciekawością. Pamiętacie, jak z uśmiechem, mimo że jedzenie było dla niego za ostre, potrafił się śmiać z samego siebie? To był jego sposób na życie – przyjmował to, co przynosił dzień, z ufnością. On nie szukał winnych, on szukał radości. On nie patrzył na to, co stracił, ale na to, co dostał – na waszą miłość, na waszą obecność, na wasze wspólne podróże. On jest teraz w 'Banquet of Heaven', w miejscu, gdzie nie ma już żadnych pytań bez odpowiedzi, gdzie wszystko jest jasne i przejrzyste. On widzi waszą miłość w pełnym świetle.
Ryanie, mój drogi, ty jesteś dla swoich rodziców najpiękniejszym znakiem życia. Twój brat kochał cię z taką prostotą. Pamiętaj, że ta więź nie została przerwana. Kiedy myślisz o swoich marzeniach, wiedz, że Ben jest przy tobie. On nie przestał być twoim bratem. On teraz patrzy na ciebie i chce, żebyś ty był szczęśliwy. Nie bój się żyć pełnią, nie bój się marzyć, bo twoje życie jest dla niego najpiękniejszym pomnikiem. Ben żyje w każdym twoim uśmiechu. Niech twoja radość będzie świadectwem tego, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Czy pamiętacie, jak Ben potrafił słuchać historii swojego taty? Jak ten genialny chłopak, który potrafił kodować skomplikowane systemy, siadał z tatą i słuchał jego zmyślonych, żartobliwych opowieści, jakby to były najważniejsze prawdy świata? To jest właśnie ta głębia, o której mówi dzisiaj Bóg. To jest umiejętność rozpoznania tego, co najważniejsze: bliskości, obecności, miłości. Ben wiedział, że nie liczy się to, co robimy, ale to, z kim jesteśmy. On był z wami całym sercem. I teraz, w niebie, jest z wami w sposób jeszcze pełniejszy.
Niech ten 'lot' Benjamina do nieba będzie dla was nadzieją. On nie odleciał w nieznane. On doleciał do celu, do którego wszyscy zmierzamy. On jest w 'Great Ocean' – w tym Wielkim Oceanie Bożego Miłosierdzia, którego jego imię, Đại Dương, było tylko zapowiedzią. Niech ta myśl was koi, gdy wieczorem spojrzycie w niebo. On jest bezpieczny. On czeka. A wy, idąc przez te dni, nie idziecie sami. Idziecie w Jego obecności. Zaufajcie, że każda wasza łza jest przez Boga zbierana, że każdy wasz ból jest przez Niego znany, że każdy wasz trud jest przez Niego przyjmowany. Zróbcie dzisiaj coś małego w imieniu Bena. Może to być cichy gest dobroci, może to będzie pomoc komuś, kto czuje się zagubiony, może to będzie chwila ciszy, w której podziękujecie Bogu za to, że Ben był z wami przez piętnaście lat. Niech to będzie wasza 'bramka', przez którą przepływa Boża miłość. Pamiętajcie o studni w Cà Mau, która w jego imieniu daje życie spragnionym. To jest woda, która nie wysycha. Tak jak ta woda, tak i pamięć o nim – niech karmi życie innych. Niech będzie znakiem, że miłość, która była w nim, wciąż pracuje w świecie. Niech Bóg, który jest Panem czasu i wieczności, trzyma was za rękę. On was nie opuścił. On jest z wami w każdym waszym 'dzisiaj'. Nie bójcie się wyciągnąć swoich dłoni do Jezusa, nawet jeśli są one drżące. On je wypełni swoim pokojem. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan wam błogosławi i niech was strzeże. Niech rozpromieni swoje oblicze nad wami i obdarzy was pokojem. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.