W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, i Pana Jezusa Chrystusa będą z wami wszystkimi.
Panie Jezu, Ty przychodzisz, aby pocieszyć zranione i złamane serca: Panie, zmiłuj się nad nami. Chryste, Ty wysłuchujesz cichego wołania cierpiących i opuszczonych: Chryste, zmiłuj się nad nami. Panie Jezu, Ty obiecujesz nam pełnię życia i radości w swoim Królestwie: Panie, zmiłuj się nad nami.
Drodzy bracia i siostry!
Prorok Jeremiasz przynosi nam dzisiaj słowa pełne poruszającego napięcia. Słyszymy o zranieniu, które wydaje się nie uleczać, i o bólu, na który brakuje ludzkich leków… A jednak Bóg nie kończy na tym swojej wypowiedzi. Zgłębia najcięższe ludzkie doświadczenie tylko po to, by przynieść obietnicę pełną nadziei: „Oto przywrócę namioty Jakuba… Z nich rozbrzmiewać będą pieśni pochwalne i śmiech ludzi szczęśliwych”.
A w Ewangelii widzimy Chrystusa w Genezaret, do którego przynoszą wszystkich chorych. Wystarczyło dotknąć choćby frędzla Jego płaszcza, by doświadczyć uzdrowienia. Bóg nie jest Bogiem zniszczenia – jest Bóstwem podnoszącym z prochu.
Mija siedem tygodni, odkąd Benjamin Vo przeszedł do domu Ojca.
W takich chwilach w sercach rodziców i bliskich czasem rodzi się ciche, bezlitosne pytanie: czy mogłem zrobić coś więcej? Czy czegoś nie zauważyliśmy? Czy to moja wina?…
Jezus odpowiada na to pytaniem rozpraszającym wszelki mrok, tak jak wtedy, gdy pytano Go o człowieka urodzonego jako niewidomy: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice”. Choroba i cierpienie nigdy nie są karą Boga. Nie wynikają z żadnego zaniedpania, z żadnego spóźnionego kroku czy ludzkiej słabości tych, którzy kochali bez granic. Zdejmijcie ten ciężki kamień ze swoich serc. Bóg nie stawia zarzutów. On patrzy na Was z nieskończoną czułością i sam dźwiga Wasz ból.
Kiedy patrzę na Benjamina przez pryzmat jego krótkiego, ale pięknego życia, staje mi przed oczami pewien obrazek z rodzinnej podróży do Londynu. Chłodny, zimowy wieczór, rozświetlony zegar Big Bena w tle, a przed nim Benjamin – w fioletowej bluzie z kapturem, z delikatnym, ciepłym uśmiechem na twarzy. Spokojny, ciekawy świata, otoczony miłością najbliższych… Ta jedna chwila uwieczniła całą jego delikatność i dziecięcy zachwyt życiem.
Ten sam Ben jest dziś bezpieczny tam, gdzie nie ma już strachu ani łez. Bóg przywrócił go do życia w chwale, o której śpiewa dzisiejszy psalm.
Drodzy Alanie i Thao, drogi Ryanie… Słowa Jeremiasza są obietnicą także dla Waszego domu: Bóg przywróci radość w Waszych sercach. Miłość, którą dzieliliście z Benem, jest silniejsza niż śmierć.
Ryanie, Twój brat zostawił Ci piękny przykład ciekawości i odwagi. Żyj śmiało, wiedząc, że Benjamin czuwa nad Tobą z wysokości nieba.
Modlimy się dziś za wszystkie rodziny, które dźwigają niewidzialny ciężar winy, oraz za dzieci cierpiące na całym świecie. Niech Pan otoczy Was swoim pokojem i da siłę do każdego nowego dnia. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan nas błogosławi, strzeże od wszelkiego złego i doprowadzi do życia wiecznego. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.