W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Pokój Pański niech będzie z wami wszystkimi.
Panie, zmiłuj się. Chryste, zmiłuj się. Panie, zmiłuj się.
Drodzy bracia i siostry w Chrystusie,
Dzisiejsze czytania prowadzą nas w głąb tajemnicy cierpienia i służby, ale przede wszystkim – nadziei. W pierwszym czytaniu z Drugiego Listu do Koryntian słyszymy słowa, które są jak światło w ciemności: „Ten skarb nosimy w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas”. Apostoł Paweł mówi o naszej ludzkiej kruchości, o tym, że jesteśmy „uciskani zewsząd, ale nie zdruzgotani; bezradni, lecz nie zrozpaczeni; prześladowani, ale nie opuszczeni; powaleni, ale nie zniszczeni”. To jest potężne świadectwo wiary, które przypomina nam, że nawet w największych trudnościach, Boża moc jest w nas.
A potem mamy Ewangelię, która opowiada o matce synów Zebedeusza, Jakuba i Jana, która prosi Jezusa o zaszczytne miejsca dla swoich synów w Jego Królestwie. „Rozkaż, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli jeden po Twojej prawej, a drugi po lewej stronie w Twoim Królestwie”. Jezus odpowiada: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który ja mam pić?”. A potem wyjaśnia, że prawdziwa wielkość w Jego Królestwie nie polega na panowaniu, ale na służbie: „Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym”.
To jest sedno chrześcijańskiego życia. Nie szukamy zaszczytów, ale służby. Nie oczekujemy wygody, ale jesteśmy gotowi pić kielich, który Jezus pije – kielich ofiary, kielich miłości. I właśnie w tym kielichu, w tej ofierze, objawia się Boża moc, o której mówił Paweł. To nie my jesteśmy silni, ale Bóg w nas. To nie nasza moc nas podnosi, ale Jego.
Benjamin Vo, którego wspominamy dzisiaj, był chłopcem o niezwykłym, łagodnym duchu. Opowiadano mi, jak głęboko empatyczny był dla innych, jak potrafił się wzruszyć, myśląc o tych, których kochał. Ta jego delikatność, ta wrażliwość serca, jest jak to „gliniane naczynie” z Listu do Koryntian. W tym kruchym naczyniu, w jego młodym życiu, objawiała się Boża miłość. Ben, w swojej prostocie i dobroci, uczył nas, że prawdziwa siła nie leży w wielkości, ale w oddaniu, w miłości, w tym, by być darem dla innych – dokładnie tak, jak uczył Jezus o służbie.
Alan i Thao, Ryan, dziadkowie, ciocie i wujkowie, i wszyscy, którzy kochali Benjamina – wiem, że serca wasze są ciężkie. Minęło sześć tygodni, a ból jest wciąż żywy. Ale pamiętajcie o słowach Pawła: „powaleni, ale nie zniszczeni”. Boża moc jest w was, w waszym cierpieniu, w waszej miłości. Niech pamięć o Benjaminie, o jego łagodnym duchu i jego życiu, które było darem, będzie dla was źródłem pocieszenia. On teraz jest w Królestwie, gdzie panuje wieczna służba miłości. I do wszystkich, którzy łączą się z nami, zwłaszcza do innych dzieci, które cierpią, i do każdej rodziny niosącej ciężki krzyż – Bóg widzi wasze łzy, słyszy wasze modlitwy. On jest z wami w tym kielichu, który pijecie, i obiecuje, że w Nim znajdziecie życie, które jest silniejsze niż śmierć.
Niech pamięć o Benjaminie Vo, jego promienny uśmiech i łagodny duch, będą dla nas przypomnieniem o miłości, która jest silniejsza niż śmierć. Niech jego życie, choć krótkie, prowadzi nas bliżej Chrystusa, który jest źródłem wszelkiej nadziei i wiecznego życia. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan błogosławi was i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swoje nad wami i niech wam okaże łaskę. Niech Pan zwróci ku wam oblicze swoje i niech wam da pokój. Amen.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.